Skip to main content

Pia i Kozy (Pia and goats)

Pozostając w Polsce, w otoczeniu fali negatywnych emocji zdecydowałam się na zaangażowanie nas w opiekę nad kozami. W pobliskiej farmie Magdy i Stasia pomagamy opiekować się przedszkolem. Malutkie kozy są cudowne. Dostarczają codziennie nowych wrażeń przytulając się, reagując na nasz głos, traktując nas troszkę jak kozie mamusie. Pia potraktowała wyjątkowo poważnie swoje obowiązki. Często dyscyplinując mnie do terminowego odwiedzania naszych podopiecznych. Jedynie Robert zdecydował się ograniczyć swoje zaangażowanie do dopingowania nas i czasami uwieczniania na fotografiach tych wspaniałych chwil. Wolontariat społeczny interesuje mojego Męża głównie w wydaniu teoretycznym ;)
Praca z małymi kózkami dostarczyła również wielu trudnych doświadczeń. Maleństwa dość często umierają... Cóż takie jest już życie.
Szczerze polecam Wam taką formę rodzinnego spędzania czasu.

Staying in Poland, surrounded by a wave of negative emotions, I decided to engage us in caring for goats. At Magda and Stas' nearby farm, we help take care of the nursery. The little goats are wonderful. They provide new experiences every day by cuddling, responding to our voices, and treating us a bit like their goat moms. Pia took her duties exceptionally seriously, often disciplining me to visit our charges on time. Only Robert decided to limit his involvement to cheering us on and occasionally capturing these wonderful moments in photographs. My husband is mainly interested in social volunteering in a theoretical sense ;)
Working with little goats also brought many difficult experiences. The babies often die... Well, that's just life.
I honestly recommend this form of family time to you.

























Comments

Popular posts from this blog

Nowy rok i kolejne trzy dni na statku w drodze do Bombaju (New Year's and another three days on the ship en route to Mumbai)

Po hucznej zabawie należy wypocząć. Tak też zrobiliśmy i pospaliśmy do południa. Na śniadanie zjedliśmy smakowity lunch, a o 16 wypłynęliśmy z Dubaju kierując się w stronę Zatoki Omańskiej i Morza Arabskiego. Pogoda nas rozpieszczała - było ciepło i słonecznie, ale dzięki dość silnym podmuchom wiatru absolutnie nie doskwierał upał. Robert szalał z Pią w dużym basenie ze świeżą, słoną wodą, która była na tyle rześka, że zdecydowana większość pasażerów nawet nie decydowała się zamoczyć stóp. Niemcy okupowali masowo sauny i jacuzzi, a my mieliśmy do własnej dyspozycji to co najlepsze.  Generalnie funkcjonowanie w kulturze niemieckiej jest umiarkowanie przyjemne, ale tworzy wiele ciekawych możliwości. W przeciwieństwie do chociażby Amerykanów nie ma tu specjalnych preferencji dla rodzin z dziećmi. Często można odczuć dezaprobatę i skutecznie kamuflowaną niechęć do maluszków. Towarzystwo jest sztywne i mało wylewne. Na szczęście Niemcy działają w oparciu o...

Umm Al Quwain

  In the Emirates, you can find many extraordinary places. One of them is the beaches of the smallest emirate, which has yet to be discovered by large crowds of tourists. Before that changes, it's worth visiting UAQ. W Emiratach można znaleźć wiele niezwykłych miejsce. Jednym z nich są plaże najmniejszego z emiratów, który wciąż jeszcze nie został odkryty przez szerokie rzesze turystów. Zanim tak się stanie warto odwiedzić UAQ.

Pia w Bombaju (Pia in Mumbai)

A few years ago, we spent a lot of time in Nepal, so we had a kind of preview of what could await us in Mumbai. Robert was generally terrified, and I intuitively felt that Mumbai would be slightly less "exotic" than Kathmandu. With the help of Mr. Tomasz, Robert's PhD student, we managed to rent a very comfortable twelve-seater bus and immediately set out to explore the charms of this extraordinary city. Pia was incredibly excited about the upcoming journey, which was largely due to my conversations with our Little Wonder and the translations that mentally prepared our little Piunia for new adventures. So, initially annoyed by the hustle and bustle on the streets, she handled the journey through crowded Mumbai quite well. Indeed, the city makes an incredible impression, especially the remnants of the British Empire. Magnificent buildings absorbed by a reality they never quite fit into. Perhaps the most spectacular example is the railway station proudly bearing the name Vi...